Deser – Twój wróg czy przyjaciel? (2XME 2.0 rozdział 12)

Fragmenty książki 2XME 2.0

W 1994 roku, naukowcy odkryli leptynę, hormon białkowy wydzielany głównie przez komórki tłuszczowe, odgrywający znaczącą rolę w regulacji pobierania pokarmu oraz gospodarki energetycznej organizmu. Poznanie zasad działania tego hormonu oraz jego receptorów było dużym przełomem w zrozumieniu przyczyn otyłości oraz problemów związanych z utratą tkanki tłuszczowej. Wysoki poziom leptyny powoduje wzrost tempa metabolizmu (poprzez zwiększone wydzielanie hormonów tarczycy), zablokowanie syntezy tłuszczu z równoczesnym nasileniem jego spalania, spadek produkcji insuliny oraz, poprzez połączenie z receptorami w mózgu, wyraźne zmniejszenie apetytu. Czyż to nie cudowne? Można sprawnie chudnąć i w dodatku nie czuć głodu! W takim razie jak zwiększyć wydzielanie tego wspaniałego hormonu…? Już spieszę z odpowiedzią. Poziom leptyny w organizmie zależy przede wszystkim od dwóch czynników:

  • ilości tkanki tłuszczowej (w końcu tam jest ona produkowana, czyli im więcej tłuszczu posiadasz, tym więcej masz leptyny);
  • energetyczności diety (a w szczególności od spożycia węglowodanów, czyli im więcej jesz kalorii i cukrów, tym większe wydzielanie leptyny).

Patrząc na te zależności, można zauważyć, że jest to hormon będący swojego rodzaju strażnikiem, który nie pozwala nam utyć i pomaga zrzucić zbędne kilogramy, kiedy się przejadamy lub gdy nasz poziom tłuszczu niebezpiecznie wzrasta. Wszystko ładnie, pięknie, ale coś tu się nie zgadza… Przecież ludzie otyli mają dużo tkanki tłuszczowej, często się przejadają i pochłaniają ogromne ilości węglowodanów, dlaczego więc ich wysoki poziom leptyny nie sprawił, że są szczupli…? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy nieco bardziej zagłębić się w biochemię naszego organizmu. Leptyna, jak każdy hormon, ma dość szerokie spektrum działania. Wpływa ona na poziom i aktywność innych hormonów, takich jak androgeny, estrogeny, hormony tarczycy czy insulina. To właśnie duży wzrost poziomu insuliny jest głównym sygnałem alarmowym aktywującym wydzielanie leptyny. Jak już wcześniej pisałam, jednym z jej podstawowych zadań jest obniżenie produkcji insuliny i zwiększenie spalania tłuszczu. Wszystko działałoby tu jak w szwajcarskim zegarku, gdyby nie fakt, że nasza natura nie przewidziała tak łatwego dostępu do żywności, jaki mamy dzisiaj (przygotowała nas raczej do przetrwania przy niedostatku pożywienia). Jedząc wiele posiłków w ciągu dnia oraz podjadając pomiędzy nimi, doprowadzamy do sytuacji, o której wcześniej pisał Tobiasz: z powodu stale podwyższonego poziomu składników odżywczych we krwi zwiększa się obojętność organizmu na nie! Częste i wysokie skoki poziomu cukru we krwi prowadzą do insulinooporności. Jednak zanim to nastąpi, insulina wydzielana jest za każdym razem, kiedy we krwi pojawi się większa ilość glukozy i za każdym razem wydzielana jest również leptyna. Zbyt częste powtarzanie tego mechanizmu w pierwszej kolejności prowadzi do uniewrażliwienia się organizmu na działanie leptyny, czyli do leptynooporności. Teraz już rozumiesz, dlaczego u ludzi otyłych tkanka tłuszczowa pozostaje na wysokim poziomie (organizm nie pomaga im zwalczać nadmiaru kilogramów). Mimo że posiadają dużą ilość leptyny, to są na nią kompletnie niewrażliwi. W efekcie trudno jest im się najeść, ponieważ sygnał sytości nie dociera do mózgu. To z kolei powoduje brak umiaru w jedzeniu i dalszy wzrost leptynooporności, insulinooporności, a co za tym idzie również kilogramów na wadze. To błędne koło trzeba w końcu jakoś przerwać! Ale jak…?

Jak już wiesz, nasz organizm działa na zasadzie równowagi. Pewne odchylenia zarówno w jedną, jak i w drugą stronę są niwelowane poprzez różne mechanizmy obronne. Tak jak ciągłe skoki poziomu cukru i insuliny organizm neutralizuje odpornością na nie (czyli leptyno- i insulinoopornością), tak na brak ich podwyższonego poziomu reaguje wzrostem wrażliwości. Jeśli chcesz sprawić, aby Twój organizm prawidłowo reagował na leptynę, musisz:

  • jeść rzadziej i nie podjadać (dodatkowym wsparciem może być stosowanie okresowego poszczenia);
  • spożywać mniej kalorii (stworzyć deficyt energetyczny);
  • jeść mniej węglowodanów (oraz zadbać o ich niski indeks glikemiczny);
  • zacząć się ruszać (każda aktywność fizyczna zwiększa wrażliwość na leptynę i insulinę).

W miarę upływu czasu od zastosowania powyższych zaleceń czułość na leptynę będzie wzrastać, ale niestety jej poziom zacznie mocno spadać (także poprzez zmniejszającą się zawartość tkanki tłuszczowej). Już po tygodniu powyższych restrykcji ilość leptyny w organizmie może spaść nawet o 50% (choć równocześnie wrażliwość na nią wzrośnie). To zapewne nie do końca efekt, o jaki Ci chodziło. Jest jednak na to bardzo miłe rozwiązanie: deser. Tak, zjedzenie co kilka dni (a nawet częściej) większej ilości węglowodanów (zwłaszcza o wysokim IG) i spowodowanie dużego skoku poziomu insuliny może częściowo odbudować poziom leptyny (bez utraty wrażliwości na nią). Okazuje się, że umiejętne dawkowanie większych ilości cukrów jest kluczem do sprawnie działającego metabolizmu oraz układu hormonalnego (poprzez wzrost poziomu leptyny), co znacząco ułatwia osiągnięcie niższego poziomu tkanki tłuszczowej.

O szczegółach manipulacji spożyciem węglowodanów w celu uzyskiwania lepszych efektów utraty tłuszczu dowiesz się w następnych rozdziałach.

 

2XME w TV

Tobiasz i Agnieszka Wilk w TV.

Tobiasza i Agnieszki Wilk gośćmi w Dzień Dobry TVN.
Wywiad z Tobiaszem Wilk w Dzień dobry, Polsko! TVP.

2XME w mediach społecznościowych